O blogu

Tematem bloga jest tłumaczenie z polskiego na angielski i w różnych innych kombinacjach językowych. W szczególności będzie się on skupiać na konkretnych problemach, jakie może napotkać tłumacz angielski, niemiecki czy francuski. Niektóre problemy są tak specyficzne, że jest mała szansa, iż wystąpią ponownie w innym tekście. Jednak wiele problemów wciąż powraca, dlatego ich rozwiązaniem warto się podzielić z innymi, aby nie musieli od nowa odkrywać Ameryki. Mam nadzieję, że do dyskusji przyłączą się inni specjaliści w tej dziedzinie i powstanie tu małe biuro tłumaczeń skupione na samoedukacji.

Jakie rodzaje tekstów nas interesują? Każde. Tematem wpisu może być tłumaczenie stron internetowych albo instrukcji obsługi. Kombinacje językowe, jak już powiedziałem, mogą być różne, może to być na przykład tłumaczenie z polskiego na angielski, ale w grę wchodzą także języki: niemiecki, francuski i inne. Niektóre artykuły będą drobnymi spostrzeżeniami, inne zaś mogą być wynikami skrupulatnych badań lingwistycznych opartych na korpusie czy przeglądzie źródeł (w tym materiałów opublikowanych przez to czy inne biuro tłumaczeń). Będę tu również zamieszczać linki do różnych narzędzi, słowników i tekstów, na które trafiłem w czasie researchu jako tłumacz angielski. Ponieważ szczególnie interesuje mnie tłumaczenie stron internetowych, dużo źródeł może odnosić się właśnie do tego tematu.

2 myśli nt. „O blogu

  1. Drodzy Blogowicze lub droga Blogowiczko/drogi Blogowiczu!
    To dziwne powitanie wynika z tego, że z wprowadzenia nie wynika jasno liczba osób prowadzących blog. „Arbitralnie” zostaję przy liczbie mnogiej.

    Na Waszą stronę trafiłem przypadkiem przez Googla, gdy próbowałem się zorientować w najnowszych „tryndach” tłumaczenia „urzędu skarbowego” na j. angielski. I oniemiałem ze zdumienia i radości, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią i chcą (a do tego – pro publico bono) analizować problem tłumaczenia terminów w taki sposób, jak zaprezentowaliście to we wpisie poświęconym „urzędowi skarbowemu”.

    Ale, ale, najpierw powinienem się przedstawić. Należę do pokolenia tłumaczy z dłuuugim i dość wszechstronnym stażem w tym zawodzie, co nie znaczy, iż należę do tych, którzy sądzą, że z wiekiem przybywa rozumu (bo bywa i odwrotnie), lub do tych, którzy mniemają, że długi staż i długaśna lista przekładów jest atutem (bo są w naszym środowisku „doświadczeńcy”, którzy od lat powtarzają te same błędy…). Gdy wybuchł boom na rynku tłumaczeń w początku lat. 90 ub. wieku, na forach i w STP walczyłem jak lew z zalewem amatorszczyzny produkującej „wyroby przekładopodobne” zaledwie o ułamek procenta lepsze od produktów wytwarzanych przez maszyny tłumaczące itp. „ułatwienia”. Potem dałem sobie spokój i mnie tam nie ma, bo nie żywię potrzeby pewnego Hiszpana walczącego z wiatrakami. Tyle o sobie.

    Otóż w zamian za radość, o której wspomniałem, należą się Wam ogromne wyrazy uznania od – zapewne nieco starszego – kolegi po fachu.

    Nie umniejszają ich drobne, poniższe uwagi. W Waszych analizach brakło mi dwóch punktów.

    Po pierwsze, rozróżnienia rejestru tekstu, którego dany odpowiednik miałby dotyczyć. Przykładowo: w liście do „ukochanej cioteczki” pierwszorządną sprawą jest takie tłumaczenie, które „cioteczka” z łatwością zrozumie. Stąd – bardzo wg mnie trafny i zaproponowany przez Was odpowiednik („revenu office”) byłby pewnie najlepszy, zakładając, że nie wiemy, która odmiana języka angielskiego lub system instytucjonalny jest „cioteczce” najbliższy. W przeciwnym razie pewnie trzeba by sięgnąć do nazwy instytucji o funkcjach bliskich urzędowi skarbowemu (o ile instytucja o takim zakresie działania tam istnieje).

    Po drugie, w Waszej analizie brak niestety odniesień do szczególnych odmian języka, a konkretniej – bardzo swoistej odmiany j. angielskiego, jaką jest EU-English. To spostrzeżenie jest istotne jedynie wówczas, gdy tłumaczymy dokumenty przeznaczone do obrotu międzynarodowego. Z formalnego punktu widzenia – czy nam się to podoba, czy nie – obowiązuje nas ustawodawstwo oraz przepisy i dokumenty wykonawcze UE, podobnie jak w Polsce obowiązują nas często potworne łamańce językowe, które w ustawach, rozporządzeniach i in. dokumentach fundują nam legislatorzy, posłowie i urzędnicy. Stosownie do tego, w dokumentach prawniczych i pokrewnych obowiązuje nas terminologia przyjęta przez organy UE, zwł. Komisję i TS. Wiemy, jak fatalne bywają to tłumaczenia, co w swojej praktyce staram się łagodzić w ten sposób, iż jeżeli wyrażenie urzędowe jest „potworkiem”, w tłumaczeniu podaję termin lub wyrażenie w brzmieniu urzędowym, do którego dołączam przypis, że to potworek unijny (czyli „grzecznie”: „tłumaczenie wg urzędowej terminologii UE”), który faktycznie oznacza …

    Słowem, w Waszej analizie brakło mi odniesień do wymagań formalno-prawnych, a także innych szczególnych odmian języka, z którymi profesjonalny tłumacz musi się liczyć w przypadku tłumaczenia niektórych rodzajów tekstów, nb. nie tylko prawniczych, lecz również np. naukowych, medycznych, technicznych itp., gdzie ścisłe terminy fachowe są splątane z lokalnym żargonem środowiskowym, który „wiernie” przetłumaczony może być w najlepszym razie niezrozumiały, a najczęściej śmieszny i błędnie pojmowany.

    O dwóch wspomnianych aspektach w naszym środowisku niemal zapomniano (albo po prostu mało kto o nich wie). Wystarczy spojrzeć na proz.com, gdzie ostateczną wyrocznią jest najczęściej licznik Googla, bezwiednie zwracający przecież zarówno potworki językowe, jak i wyrażenia poprawne, a że pieniądz słaby wypiera… (por. prawo Kopernika), to i potworki coraz bardziej królują w Googlu.

    Może więc warto te moje uwagi uwzględnić w innych analizach na Waszym blogu, który jest przecież świetny.

    Życzę wszelkiej pomyślności zarówno w Waszej pracy zawodowej, jak i w rozwijaniu i ubogacaniu tego forum ku pożytkowi nas wszystkich – zarówno tłumaczy, jak i odbiorców naszych „produktów”.
    Pozdrawiam
    Marek Czerski
    Kraków

Odpowiedz na „adminAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pytanie kontrolne: